Damai Beach Resort

Dzisiaj opuszczamy Półwysep Malajski i udajemy się na wyspiarską część kraju – Borneo. Tam planujemy zregenerować siły w ośrodku Damai Beach Resort.

Podróż na Borneo

Wcześnie rano Paul zawozi nas na lotnisko. Jest to w zasadzie nasze pożegnanie. Dziękujemy mu za wszystkie ciekawostki, które nam opowiedział i miejsca, które dzięki niemu mogliśmy zobaczyć. Był to przyjemnie spędzony czas. Po pożegnaniu i wręczeniu Paulowi kilku pamiątek z Polski, wchodzimy na lotnisko i czekamy na nasz samolot.

Lot do Kuching trwa 1h 45min. W samolocie wskazane jest posiadanie jakiegoś wierzchniego okrycia ponieważ jest zimo ze względu na działającą klimatyzację. Po przylocie łapiemy taksówkę do Damai Beach Resort za 70RM. Tam mamy, zarezerwowany przez Monikę, nocleg w 4* hotelu. Uznaliśmy, że raz w ciągu wyjazdu możemy zaszaleć, a wcześniejsza rezerwacja przez internet pozwoliła znacznie obniżyć koszty. Gdybyśmy przyjechali do ośrodka bez rezerwacji, noclegi byłyby 2-3 krotnie droższe.

Damai Beach Resort

Bungalow w Damai Beach Resort.Lokujemy się w domku tuż obok prywatnej plaży należącej do hotelu. Nasz pokój jest bardzo ładny i przestronny.  Minusem ośrodka jest jednak brak darmowego WiFi. Jest ono dostępne za dodatkową (niemałą) opłatą. Możemy kupić albo pojedyńcze godziny, albo pakiet 24 godzinny. Po zastanowieniu się stwierdzamy, że nie warto wydawać dodatkowych pieniędzy, a z WiFi skorzystamy gdzieś indziej.

Będąc przy recepcji dowiadujemy się, że hotel ma bardzo bogatą ofertę wycieczek fakultatywnych. Rozważamy wycieczkę do centrum orangutanów, ale pracownik biura turystycznego odradza nam ten pomysł. W chwili obecnej trwa sezon owocowy i małpy znajdują jedzenie w dżungli. Przez to nie wymagają dodatkowego karmienia i nie pojawiają się w miejscu gdzie stłoczeni turyści czekają na nie z aparatami. Tym samym postanawiamy skorzystać z transferu do Kuching, więc kolejny dzień  spędzimy w tym mieście.

W cenie noclegu mamy zagwarantowane śniadanie, jednak obiad jest już dodatkowo płatny. Odstraszeni ceną postanawiamy poszukać alternatywy. Niedaleko hotelu, po przejściu przez mostek, znajdujemy knajpkę. W zasadzie to nawet kilka. 8 różnych knajpek, ale płatność w jednej kasie. Obsługa idzie sprawnie, pomimo bardzo dużej liczby ludzi. Jedzenie jest bardzo smaczne, zróżnicowane i w niedrogie.

Po posiłku udajemy się na chwilę na plażę. Niestety trwa odpływ, więc nie da się pływać w morzu. Na pisaku dostrzegamy dużą ilość kamieni, które zwykle znajdują się pod wodą. Jest to ważne do zapamiętania, bo takie kamienie potrafią być bardzo ostre i łatwo można się o nie poranić.

Jedną z zalet hotelu Damai Beach Resort jest to, że są tu dwa baseny. Jeden z nich jest położony standardowo przy hotelu. Drugi znajduje się na wzgórzu, z którego rozciąga się widok na okolicę. Postanawiamy sprawdzić jak wygląda. Zamawiamy z hotelu bezpłatny transport busem na górny basen. Trzeba przyznać, że miejsce jest super, tak nam się tam podoba, że spędzamy na nim resztę dnia;)

 

Powiązane posty

Powrót do góry strony