Odpoczynek na wyspach Gili

Transport na Gili Meno

Transport na wyspę Gili kupujemy u pośrednika w miasteczku Kuta za 230 000 IDR. Łódki odpływają z portu znajdującego się po drugiej stronie wyspy, więc najpierw czeka nas transport samochodem. Zajmuje to ponad 1,5h. Po drodze mamy czas na obserwację okolicy. Mijamy pola ryżowe, lokalne wioski, gdzie na każdym kroku znajduje się meczet i przejeżdżamy przez las, gdzie barierki wzdłuż drogi zajmuje duża gromada małp. Trasa jest całkiem ciekawa.

Zostajemy wysadzeni nie w centrum portu, ale kawałek wcześniej – przy lokalnej restauracji. Mamy tu czekać na swoją łódkę. Bilety mamy już opłacone, więc jesteśmy zdani na łaskę naszych przewoźników.

W knajpce siedzi już sporo turystów czekających aż zostaną zawołani. Większość osób udaje się na Gili Trawangan, albo Gili Air. po dłuższej chwili oczekiwania są wołani do samochodu, którym przejeżdżają jakieś 500 m do portu i tam przesiadają się na łódkę. Okazuje się, że jesteśmy jedynymi osobami, które chcą płynąć na Gili Meno.

Po jakimś czasie podchodzi do nas jeden z pracowników i mówi, że łódki na Meno płyną o 11, 14 i 17. Jest tu jednak jeden haczyk. Jeśli na godzinę 11 nie będzie wystarczającej ilości ludzi, to trzeba czekać do 14. Podobnie jest z kolejną łódką. Dopiero o 17 jest pewny transport. Mówimy, że jest to w porządku, siedzimy i czekamy. Po krótkiej chwili zostajemy sami w restauracji. Wyciągamy laptopa i zaczynamy przeglądać zdjęcia. W międzyczasie podchodzi do nas kelnerka i pyta czy czekając chcemy coś zamówić, ale my dziękujemy i mówimy, że nie. O 11 oczywiście nikt się nie zjawia, więc zakładamy, że będziemy płynąć o 14.

O 11:15 przychodzi mężczyzna i mówi, że możemy płynąć od razu. Trzeba tylko uiścić dodatkową opłatę. Czytaliśmy o tym w internecie – nieświadomi turyści płacą dodatkowo, a płyną tą samą łódka, za którą zapłacili na samym początku. A biznes się kręci 😉 Ponownie dziękujemy i mówimy, że mamy czas i możemy czekać do 14.  Po jakiś 10 minutach przychodzi do nas ten sam mężczyzna i kieruje nas do portu, gdzie czeka nasza łódka. Oczywiście musimy iść na piechotę, ale na to możemy przymknąć oko.

W porcie należy uważać na jeszcze jeden przekręt. Pod żadnym pozorem nie należy dawać nikomu swoich bagaży do zapakowania lub wypakowania z łódki. Jesteśmy świadkami sytuacji, gdzie dwie turystki, które właśnie przypłynęły na Lombok, pozwalają kierowcy zapakować swoje bagaże do samochodu. Po włożeniu bagaży, mężczyzna wyciąga rękę i mówi, że za tą usługę trzeba zapłacić. Okazuje się też, że nie jest on ich kierowcą.

Sprawnie znajdujemy naszą łódkę. Okazuje się, że będziemy płynąć z samymi Indonezyjczykami. Wsiadamy i po chwili łódka jest wypełniona ludźmi i towarami. Ktoś przewozi nawet szafę. Rejs jest krótki i dobrze, bo trochę buja i niektóre pasażerki mają nietęgie miny 😉

Port na wyspie Gili Meno

Plażowanie i odpoczynek na Gili Meno

Nasz pobyt zaczynamy od krótkiej wycieczki po wyspie. Staramy się obejść wyspę dookoła i zobaczyć tutejsze plaże. Wyspa sprawia dobre pierwsze wrażenie. Część plaż jest naprawdę piaszczysta i jeśli się trochę poszuka to można znaleźć pusty kawałek plaży bez martwych korali. I przede wszystkim nie ma natrętnych sprzedawców. Przynajmniej poza głównymi plażami.

Jedna z plaż na Gili MenoKonar na plażyWitamy w raju :)

Najgorzej jest w centrum wyspy. Tam znajdują się wysypiska śmieci. Jest to bardzo przykry widok 🙁

Wspominaliśmy już o jedzeniu w Indonezji? Jedną z naszych ulubionych potraw jest sałatka gado gado. Składa się z różnych warzyw, czasem  również z dodatkiem kurczaka lub tofu polanych orzechowym sosem satay. Po prostu rewelacja! Na Gili Meno próbujemy też innych potraw i jesteśmy naprawdę mile zaskoczeni. Warto spróbować też innych sałatek – urap urap i ola ola. Kuchnia Indonezyjska różni się znacznie od kuchni w krajach, które zwiedzaliśmy do tej pory, więc ciągle odkrywamy coś nowego.

Oprócz plażowania na Gili Meno można uprawiać snorkeling i próbować swojego szczęścia w zobaczeniu żółwi morskich. W tym przypadku podobno im wcześniej, tym mamy większe szanse. Rano żółwie zielone przypływają w okolice wyspy, gdzie żywią się trawą morską. Są przyzwyczajone do obecności turystów, więc można je dość łatwo obserwować. Nie należy jednak im przeszkadzać i powinno się zachować dystans gdy żółw wypływa na powierzchnię, żeby zaczerpnąć oddechu.

Żółw morski

Wyspa otoczona jest rafą koralowa. Niestety duża jej część jest już zniszczona, ale wciąż można znaleźć miejsca, gdzie możemy podziwiać koralowce i setki kolorowych rybek. A czasem nawet i węża morskiego. Oprócz tego w wodzie można natknąć się na różne ciekawostki. Są zatopione figury, które w przyszłości prawdopodobnie obrosną koralem. Jest tu również rower, a gdzieś podobno jest też wrak statku!

Rzeźby pod wodą

Ciekawostką mogą też być tutejsze kury. Przed zapadnięciem zmroku zaczynają wskakiwać na coraz to wyższe gałęzie i tam już zostają na noc siedząc ładnie w rządku. Niektóre całkiem wysoko. Dobrą alternatywą mogą też być zgrzewki piwa. W jednym miejscu widzimy takiego strażnika pustych butelek – koguta.

Plaża na wyspie Gili Meno Miejsce do odpoczynku na plaży Gili MenoŚcieżka prowadząca przez środek wyspy Gili Meno

Gili Trawangan

Po kilku dniach odpoczynku postanawiamy zobaczyć jeszcze jedną z pobliskich wysepek – Gili Trawangan (Gili T). Rano kupujemy bilety na publiczną łódkę za 70 000 IDR i przedostajemy się na sąsiednią wyspę. Pierwsze co rzuca się w oczy to duża ilość turystów.

Po drodze do naszego hotelu widzimy dużo bryczek konnych. Jest to, oprócz rowerów, jeden z głównych środków transportu. Konie wyglądają dość biednie, bo pewnie muszą cały dzień wozić ludzi i towary 🙁

Wyspa jest znacznie większa od Gili Meno, ale też można ją obejść w czasie jednego dnia. W czasie spaceru zauważamy, że w wielu miejscach wyspy znajdują się duże resorty z prywatnymi plażami, więc ciężko jest znaleźć coś dla siebie. Publiczna plaża znajduje się przy głównej ulicy w okolicy portu, ale jest tam dużo łódek i ludzi. Tęsknimy za Gili Meno.

Huśtawka w wodzie Wyspa Gili Trawangan Drzewo w morzu na wyspie Gili T.

Oprócz dużych hoteli na wyspie znajduje się też duża ilość sklepików, barów i restauracji. Wyspa jest dużo bardziej imprezowa. Można tu też kupić magiczne grzybki. Oficjalnie jest to zakazane, ale na wyspie nie ma policji, więc nikt się tym nie kryguje. W niektórych miejscach są nawet plakaty je reklamujące.

No Woman no Cry, No Mashroom No High.

W czasie naszego pobytu na Gili T. psuje się pogoda i co jakiś czas zdarzają się ulewy. W czasie jednego spaceru chowamy się do najbliższej jadłodajni. Wokół naszego jedzenia krąży ogromna ilość much. Po chwili zauważamy kartkę z napisem:

Przepraszamy za niedogodności, ale obecnie mamy miesiąc much.

Trzeba przyznać, że jest to jedno z kreatywniejszych podejść do rozwiązywania problemów z jakim się zetknęliśmy. Po co inwestować w lepy, łapki na muchy, czy jakieś środki chemiczne. Wystarczy napisać kartkę informacyjną. A goście restauracji na pewno zrozumieją i wybaczą taką małą niedogodność jak kilka much w ich potrawie 😉

Szukamy idealnej plaży Nadciąga burza

Na Gili T. również można obserwować żółwie. Jednak w przeciwieństwie do Gili Meno, w wodzie będzie nam towarzyszyć pokaźna grupa innych osób. I niestety nie wszyscy wiedzą jak się zachować. Jesteśmy świadkiem sytuacji, gdzie lokalny przewodnik pokazuje swojej grupie żółwia i zaczynają go gonić. W końcu trzeba zrobić sobie selfie z tym morskim stworzeniem! W pewnym momencie postanawiam też pokazać żółwia jednemu z pływających w pobliżu mnie turystów. Efekt jest taki, że zaczyna on gonić biedne zwierzę i dotyka go po skorupie. Jedyne co zostaje mi zrobić to popłynąć za delikwentem i wyjaśnić mu, że nie należy się w ten sposób zachowywać. Ale czy to do niego dotrze?

Jak chodzi o restauracje to udaje nam się znaleźć perełkę – Pituq cafe. Nie jest najtaniej, ale warto się tam chociaż raz wybrać. Knajpka jest wegańska, więc na mięso nie ma co liczyć, ale zarówno dania główne, jak i napoje i desery są niesamowicie pyszne!

Podsumowując – nam bardziej podoba się Gili Meno. Mimo wszystko jest tam mniej śmieci niż na Gili T. Jest spokojniej i znacznie mniej turystów. Pomimo tego że nie ma grzybków i imprezowni to naprawdę można odpocząć 😉

Powiązane posty

Powrót do góry strony