Teneryfa – Corona Forestral i Teide

Po dwóch dniach spędzonych na zachodnim wybrzeżu Teneryfy pora ruszać w dalszą drogę. Planujemy przedostać się na północno-wschodnią część wyspy. Po drodze planujemy odwiedzić znajdujący się w centrum Parque Natural de la Corona. Później chcemy również odwiedzić park narodowy Teide.

Park naturalny Corona Forestral

Wyjazd z La Arena zaczynamy od zatankowania samochodu i małych zakupów. Szybko okazuje się, że rano wszyscy się gdzieś przemieszczają i przy wyjeździe na autostradę, gdzie znajduje się rondo, tworzą się korki. Za rondem korek magicznie się rozładowuje i jazda znowu jest płynna.

Docieramy do miejscowości Vilaflor. Parkujemy samochód i ruszamy na szlak. Naszym celem jest dojście do fantazyjnych formacji skalnych Paisaje Lunar.

Osoby, które chcą wybrać się na ten szlak mają 2 opcje. Można tak jak my zaparkować w Vilaflor i przejść szlakiem 3 km do miejsca gdzie zaczyna się 7 km pętla prowadząca do skał. Można też zaparkować na parkingu znajdującym się bezpośrednio przy początku pętli skracając sobie znacznie dystans spaceru.

Zielone drzwiDrzewko pomarańczoweJedna z roślin w parku naturalnym Corona Forestral

Trasa jest przyjemna, całkiem dobrze oznaczona i wbrew opinii Anglików, z którymi rozmawiamy przed wejściem na szlak, nie ma tłumów turystów. Szlak prowadzi łagodnie pod górę. Przez większość czasu jesteśmy otoczeni sosnowym lasem, który pokrywa większość terenu. Po drodze mijamy kilka ciekawie wyglądających skał. Warto również zwrócić uwagę na kolor igieł. Mają one (jak dla nas) nienaturalny, żółto-zielony kolor. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy takich kolorów na drzewach iglastych:)

Jak chodzi o Pajsaie Lunar to oglądamy je z góry, ze sporej odległości. Na miejscu okazuje się,  że powstały one wskutek erupcji wulkanów, są bardzo kruche i ulegają erozji, dlatego nie ma szlaku prowadzącego bezpośrednio do nich i nie należy się do nich zbliżać. Oczywiście nie przeszkadza to części turystów łamać tę zasadę, ale to już inna historia.

Park naturalny Corona Forestral Ścieżka w parku naturalnym Corona Forestral Paisaje Lunar

Jadąc dalej na północ okazuje się, że znowu wszyscy mieszkańcy wyjechali na drogi prawdopodobnie wracając do domów przed rozpoczynającym się tygodniem. Przejazd autostradą jest trudny ze względu na natężenie ruchu. Dodatkowo okazuje się, że ze względu na bardzo krótkie pasy zjazdowe z autostrady korek do zjazdu porusza się po pasie awaryjnym i poboczu autostrady, żeby nie tamować ruchu na obwodnicy. Trzeba na to uważać, bo może się okazać, że jeśli nie zorientujemy się dostatecznie szybko o tym gdzie należy się ustawić, to nie uda nam się później zjechać właściwym zjazdem 🙂

Ostatecznie udaje nam się dotrzeć do naszego „apartamentu”. Zostajemy przywitani przez miłego właściciela Wiktora, który pokazuje nam nasze lokum.  Zostajemy zaprowadzeni do pokoju, znajdującego się w piwnicy. Na zdjęciach na Airbnb jakoś przeoczyliśmy ten szczegół 😉 W środku nie ma drzwi do łazienki, nie ma też kotary. Nie ma również firanek w oknie. Ale za to jest kuchenka i szybszy internet niż w poprzednim mieszkaniu.

Park narodowy Teide – La Guajara

W czasie pobytu w północnej części wyspy postanawiamy jeszcze raz odwiedzić centrum Teneryfy. Tym razem nasz wybór pada na okolice góry Teide. Okazuje się, że żeby wejść na sam szczyt po godzinie 9 rano, potrzeba specjalnego pozwolenia. Można go otrzymać za darmo, rejestrując się na tej stronie. Jest dzienny limit osób i wejścia na konkretne, 2 godzinne, przedziały czasowe. Wejście przed godzina 9 nie wymaga wejściówki, ale wymusza nocleg w schronisku. Na szczyt można dotrzeć na dwa sposoby. Można całą drogę pokonać pieszo lub wyjechać kolejką i przejść ostatnie kilkaset metrów o własnych siłach.

Górna stacja kolejki pod szczytem wulkanu Teide

Na początku wyjazdu sprawdzamy w internecie stronę gdzie można wyrobić sobie pozwolenie, ale okazuje się że na kilka dni do przodu nie ma już wejściówek na szczyt:( Jako, że nie planowaliśmy spania w schronisku, postanawiamy tym razem odpuścić wyjście na wulkan i wybieramy jeden z innych szlaków w parku narodowym Teide.

Dla osób które nie załapały się na darmową wejściówkę jest jeszcze jedna opcja – można wyjechać kolejką pod szczyt i podziwiać wyspę z wysokości 3555 m 🙂 W wysokim sezonie jednak warto być tam wcześnie rano, bo kolejka do wyjazdu może być naprawdę długa. Stamtąd  można przejść się jeszcze na jedną z dwóch alternatywnych tras prowadzących do punktów widokowych.

Droga dojazdowa do parku narodowego wiedzie cały czas pod górę. Polecamy jechać cały czas główną drogą i nie słuchać GPSa, który chce ścinać zakręty. Za pierwszym razem taki skrót prowadzi nas wąską, dwukierunkową drogą pod nachyleniem kilkudziesięciu stopni. Jako że nie jesteśmy w stanie wyminąć się z nadjeżdżającym pojazdem musimy się zatrzymać i go przepuścić. I tu następuje chwila stresu – ruszymy pod tą grapę czy stoczymy się na dół? Na szczęście Volksvagen daje radę! Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni, ale mimo wszystko później rezygnujemy już z tych dziwnych skrótów. Oczywiście tutaj też trzeba uważać na rowerzystów, którzy upodobali sobie ten górski przejazd.

Droga w parku narodowym Teide Kapliczka w parku narodowym Teide

Krajobraz okolic wulkanu Teide jest raczej pustynny i bardzo skalisty. Przy głównej drodze znajdują się duże, bezpłatne parkingi, gdzie można zostawić samochód. Z tej okolicy wyrusza kilka różnych szlaków. My decydujemy się na zdobycie szczytu La Guajara.

Szlak dość szybko zaczyna prowadzić pod górę. Jest męczący, ale bardzo ładny. Otaczają nas bajkowe krajobrazy. Wśród skał dostrzegamy żmijowce, które niestety nie kwitną, ale i tak wyglądają dosyć ciekawie. Na szlaku nie ma zbyt dużo ludzi więc idzie się całkiem przyjemnie. Warto pamiętać, że na tej wysokości jest znacząco chłodniej niż na wybrzeżu i trzeba mieć coś ciepłego do ubrania. W słońcu jeszcze jest przyjemnie, ale w cieniu jest chłodno.

Park narodowy Teide Portret ze żmijowcem :)Szlak w parku narodowym Teide

Ze szczytu podziwiamy wulkan Teide i panoramę całej wyspy. Odpoczywamy chwilę, ale wiatr dość szybko wygania nas niżej. Schodząc spotykamy już znacznie więcej osób. Pokonanie całej pętli zajmuje nam 5h.

Panorama ze szczytu La Guajara - widok na wulkan Teide My na tle wulkanu Teide Szlak prowadzący na szczyt La Guajara La Guajara

Wracając samochodem udaje nam się zaobserwować zjawisko dość często występujące na Teneryfie – chmury pasatowe. Zjeżdżając powoli w dół serpentynami widzimy chmury, które są pod nami. Widok jest niesamowity. Po drodze jest kilka punktów widokowych, na których można się zatrzymać i spróbować je ująć na zdjęciu.

Chmury pasatowe widziane z góry

Po dotarciu do naszego piwnicznego apartamentu okazuje się, że w pokoju grasuje nam … mysz! Idziemy do właściciela zapytać czy ma jakąś pułapkę lub trutkę na gryzonie, ale nikogo nie zastajemy. Okazuje się, że jest to dzień kiedy większość mieszkańców uczestniczy w Szopce Wigilijnej, więc do domu wrócą raczej późno. Wracamy do pokoju i sami konstruujemy pułapkę z butelki i sera! Szansa na to, że to zadziała jest raczej nikła, ale ile przy tym zabawy 😀

Później jeszcze na chwilę wychodzimy, żeby zobaczyć jak wygląda Szopka Wigilijna. W przedstawieniu biorą udział poprzebierani, lokalni mieszkańcy. Wszystko odbywa się oczywiście w języku hiszpańskim. Wygląda to dość ciekawie.  Po krótkim spacerze wracamy do pokoju, gdzie zastajemy pustą pułapkę. No cóż, będziemy jutro pytać właściciela co można zrobić z naszym dzikim współlokatorem 🙂

Powiązane posty

Powrót do góry strony