Teneryfa – góry Anaga i Güímar

Północna część Teneryfy różni się od południa. Dominują tu pokryte zielenią góry, a pogoda bywa bardziej zmienna. Jest tu też mniej turystów, niż na plażach południowej części wyspy. W okolicy planujemy zrobienie dwóch całodziennych wycieczek w górach Anaga. Warto tu wspomnieć, że wszystkie trasy wybieramy z przewodnika wydawnictwa Rother: Teneryfa – najpiękniejsze wędrówki po wybrzeżu i górach. 80 tras. Trzeba przyznać, że to bardzo przydatna książeczka, gdzie znajdziemy opisy szlaków i odpowiadające im mapy.

Góry Anaga – Szlak z Afur do Taganana

Pierwszą z wybranych przez nas tras jest szlak prowadzący z Afur do Taganana. Jest to 12 km pętla, częściowo prowadząca bardzo widokowym, klifowym wybrzeżem.

W drodze dojazdowej do Afur zatrzymujemy się na punktach widokowych, podziwiając okoliczne krajobrazy.

Teneryfa - punkt widokowy Góry Anaga Góra widoczna z okolicy Afur

Po krótkiej jeździe serpentynami docieramy do Afur. Z tej maleńkiej miejscowości wychodzi szlak w dół wąwozu, na plażę Playa Tamadiste. Idzie się całkiem przyjemnie. Okolica jest zielona, ale dominującą roślinnością nadal są kaktusy. W wąwozie płyną też niewielkie strumyki.  W dole można też dostrzec domki z ogrodami tarasowymi.

Ścieżka prowadząca z Afur do plaży Tamadite Krystian otoczony górami Turyści na szlaku do plaży Tamadite

Playa Tamadiste jest kamienistą plażą, na której można zrobić sobie krótki postój. O brzeg uderzają wielkie fale. Również temperatura wody nie zachęca nikogo do kąpieli. Turyści siedzą więc na brzegu zajadając drugie śniadanie i robiąc sobie zdjęcia.

Po krótkiej przerwie ruszamy dalej. Czeka nas teraz najbardziej malownicza cześć szlaku. Najpierw ścieżka wspina się ostro w górę pośród kaktusów, aż dojdzie do momentu gdzie zaczyna prowadzić płasko wzdłuż klifowego wybrzeża. Momentami jest wąsko i nie ma żadnych zabezpieczeń przed spadnięciem w dół, więc osobom z lękiem wysokości raczej odradzamy tę trasę. Ale widoki są niesamowite. Klifowe wybrzeże wygląda bajkowo!

Klifowe wybrzeże Teneryfy

Po dłuższym czasie docieramy do Taganany. Miejscowość podziwiamy z góry, gdyż szlak nie przechodzi przez centrum miejscowości, tylko wraca w stronę Afur. Ścieżka dochodzi do drogi, po czym po chwili ponownie odbija w górę prowadząc do przełęczy la Cumbrecilla. Później ścieżka ponownie kieruje się w dół, w stronę Afur.

Idąc ścieżką w pewnym momencie wychodzimy przy czyimś gospodarstwie. Pojawia się tu droga prowadząca serpentynami w dół, ale nie ma żadnych oznaczeń, gdzie należy iść. Schodzimy kawałek, ale coś nam tu nie pasuje – zaczynamy się oddalać od Afur. Wracamy do punktu wyjścia, czytamy opis trasy w przewodniku i zauważamy przy jednym z położonych niżej domostw strzałkę oznaczającą szlak. I faktycznie, trasa wiedzie przez środek czyjegoś podwórka.

Ścieżka prowadząca do Afur Dom w skale

Do domu wracamy do zmęczeni, ale szczęśliwi. Szlak zajął nam 6h 30min. Wieczorem idziemy na lokalną pizzę do pobliskiej restauracji. Nikt nie mówi po angielsku, ale jakoś udaje nam się złożyć zamówienie. Pizza jest całkiem smaczna – i co ciekawe, jednym ze składników są frytki, rozsypane na wierzchu!

Wulkan Teide widziany w czasie zachodu słońca

Góry Anaga –  szlak z Cruz del Carmen do Chinamada

Kolejnego dnia postanawiamy odkryć kolejne uroki gór Anaga. Tym razem za punkt startowy wybieramy Cruz del Carmen, który znajduje się mniej więcej w połowie trasy do Afur od naszego mieszkania. Kiedy docieramy na parking, zaparkowanych samochodów jest już całkiem sporo. Wygląda na to, że ten szlak jest popularniejszy.

Na początku ścieżka wiedzie przez las wawrzynowy. Trasa prowadzi cały czas w dół. W pewnym momencie docieramy do drogi asfaltowej. Pojawią się widoki na pola uprawne i pastwiska. Idziemy chwilę drogę, po czym znowu odbijamy w bok. Ścieżka zaczyna się piąć raz w górę, raz w dół, po cały czas zmieniającym się terenie. Widoki są bardzo ładne. Po drodze zatrzymujemy się kilkukrotnie w miejscach, z których można podziwiać góry Anaga.

Las wawrzynowy Ptaszek spotkany w lesie na szlaku z Cruz del Carmen Widok na góry Anaga ze szlaku z Cruz del Carmen

W końcu docieramy do miasteczka Chinamada, w którym spędzamy chwilę czasu. Przechodzimy pośród domków wbudowanych w skale. Sa bardzo zadbane, ludzie tu faktycznie mieszkają. Wiele z nich ma nawet poletka uprawne.

Po krótkim spacerze, drogą prowadzącą w dół docieramy na punkt widokowy, z którego rozpościera się widok na wioskę i góry. Jest tu sporo ludzi, ale to dlatego, że można tu też dojechać samochodem.

Góry Anaga w okolicy Chinamada Widok na Chinamada

Podziwiamy okolicę, po czym zaczynamy szukać dalszej drogi. Ponownie mamy problem ze słabym oznaczeniem szlaku. Najpierw zaczynamy iść za strzałką, która wskazuje na drogę do Cruz del Carmen. Po chwili jednak zaczynamy się zastanawiać, czy na pewno dobrze idziemy. Trasa idzie cały czas drogą i nie za bardzo widać gdzieś odbicie. Sprawdzamy przewodnik, maps.me i postanawiamy zawrócić. I tu się okazuje, że ta fajniejsza część trasy, w której można zrobić kółko, w ogóle nie jest oznakowana.

Zaraz obok miejsca gdzie łączy się ścieżka prowadząca od Chinamada z drogą, po lewej stronie jest wąską ścieżka biegnąca w dół. Nie ma tam żadnego oznaczenia trasy. Z opisu w przewodniku wynika, że to jest właściwa droga. No to idziemy.

Trasa jest bardzo malownicza, ale ścieżka jest wąska i z jednej strony jest ostry spadek w dół. W jednym miejscu schodzi się wykutymi w prawie pionowej skale schodkami. Po drodze czeka nas dużo stromych zejść i podejść. Ale to wszystko rekompensują cudowne widoki! Na trasie natykamy się też na opuszczone domki wykute w skałach.

Roślinność na szlaku Opuszczony domy wykuty w skale

W dalszej części szlaku docieramy do małego miasteczka i terenów obsadzonych winogronami. Na całej trasie spotykamy jedną parę idącą w przeciwną stronę, a za nami, w oddali idzie niewielka grupka osób. Widać, że niewiele osób zna to przejście. Na koniec ponownie wchodzimy w las wawrzynowy. Spędzamy tu sporo czasu robiąc zdjęcia. Zmęczeni docieramy do samochodu i wracamy do naszego mieszkania.

Miejscowości zbudowane na zboczach gór

Malpaís de Güímar

Przedostatni dzień na wyspie wita nas deszczem. Pogoda nie nastraja do wyjścia z domu. Postanawiamy zaryzykować i zmienić lokalizację. Decydujemy się na przejście krótkiego, 2 godzinnego szlaku – Malpais de Guimar. Znajduje się on na wschodnim wybrzeżu. Według przewodnika jest to miejsce dobre na spacer nawet przy słabej pogodzie.

Podjeżdżamy do miasteczka Güímar, gdzie parkujemy samochód. Zabieramy rzeczy i ruszamy na szlak. Dookoła nas rosną kaktusy, w odległości widzimy niewielki krater wulkaniczny. Ścieżka wije się wśród brunatnych skał magmowych. Nad nami jest niebieskie niebo, ciemne, burzowe chmury widzimy w oddali. Spacer jest bardzo krótki i niewymagający, w większości idzie po płaskim terenie. Otaczający nas krajobraz zachwyca na każdym kroku. Trasa okrąża stożek wulkaniczny i wraca do miasta ścieżką przy oceanie.

Malpais de Guimar - roślinność na szlaku Kaktusy w Malpais de Guimar Malpais de Guimar Widok na ocean w Malpais de Guimar

Po krótkim spacerze idziemy jeszcze na lokalną plażę, żeby chwilę odpocząć i poczytać książkę. Tuż przy miasteczku jest plaża, częściowo szutrowa, ale można też znaleźć bardziej piaszczyste fragmenty. Leżymy tam chwilę, ale robi się coraz chłodniej. Wracamy do samochodu i… zaczyna padać. Idealne wyczucie czasu!

Powiązane posty

Powrót do góry strony