Tradycyjny targ w Bac Ha

Bac Ha jest małą miejscowością w północnym Wietnamie, gdzie co niedziela odbywa się targ. Stał się on popularną atrakcją turystyczną, ponieważ zjeżdżają się na niego mieszkańcy z okolicznych, górskich wiosek. Przyjeżdżające kobiety z plemienia Kwiecistych Hmongów bardzo często ubrane są w tradycyjne, kolorowe stroje.

Dojazd do Bac Ha

Z Sa Pa docieramy lokalnym autobusem do Lao Cai. Wsiadając mówimy kontrolerowi biletów, że chcemy dostać się do Bac Ha. On od razu zaczyna nam organizować dalszy transport. Dzięki temu zostajemy wysadzeni w Lao Cai i chwilę później siedzimy już w kolejnym autobusie. Pojazd jest załadowany po brzegi, a my dostajemy miejsca na dostawkach. Ale najważniejsze, że jedziemy:)

Po dwóch godzinach docieramy na miejsce. Nie mamy rezerwacji w żadnym pensjonacie, więc chwilę krążymy po miejscowości w poszukiwaniu noclegu. Ostatecznie decydujemy się zostać w pierwszym, przystępnym cenowo obiekcie, do którego wchodzimy. Bez rewelacji, ale na jedną noc może być.

Popołudnie spędzamy kręcąc się po miejscowości. Znajduje się tu jeziorko, nad którym można chwilę pospacerować dla zabicia czasu. Poza tym, niewiele jest tu do roboty. Postanowiliśmy przyjechać tam dzień wcześniej, żeby wcześnie rano zobaczyć targ. Zwykle jest tak, że najciekawsze i najbardziej autentyczne rzeczy można zobaczyć rano. Potem gdy turyści się zjeżdżają, większość lokalnych mieszkańców jest już w drodze do domu.

Targ w Bac Ha

W drodze na targUliczny fryzjer w Bac Ha

Wstajemy rano i ruszamy na targowisko. Widzimy tłum kolorowo ubranych kobiet sprzedających owoce, warzywa, zioła i herbatę. Kawałek dalej olbrzymie targowisko z pamiątkami i ubraniami. Inna część zajęta przez sprzedawców mięsa. W pewnym momencie dochodzimy do schodów prowadzących na pobliski pagórek. A tam? Handlarze z żywym inwentarzem. Można kupić wszystko od psa, po bawoła wodnego. Są też kury na wagę i żywe świnie w workach…

Targ w Bac Ha Lokalni sprzedawcy na targu w Bac Ha Kobiety w tradycyjnych strojach na targu w Bac Ha Świński ogon Warzywa na targu w Bac Ha Sprzedawczynie w wietnamskich kapeluszach Świnka trzymana w worku :(Kury na wagę :)

Na targ zjeżdżają się mieszkańcy okolicznych wiosek. Ubrani są w swoje tradycyjne stroje, przez co jest tu bardzo kolorowo. Można chodzić kilka razy tą samą trasą i za każdym razem zobaczyć coś nowego i interesującego. Koło południa miejscowych ubywa, a przybywa turystów. Dookoła zaczynają przeważać stragany z pamiątkami. To znak, że należy już się zbierać. 🙂

Targ Bac Ha - w oczekiwaniu na klienta Lokalne przysmaki Lokalne produkty na targu Gdzie ten klient? Portret lokalnej kobiety w Bac Ha Handel w Bac Ha

W czasie zwiedzania należy uważać na oszustów. Dzień wcześniej natknęliśmy się na kobietę, która zapraszała nas na przepyszną kawę. Kiedy nas rano zobaczyła, znowu nas nagabywała. Zapytaliśmy o cenę i kiedy usłyszeliśmy kwotę 20 000 VND daliśmy się skusić. Straciliśmy czujność. Zamówiliśmy jedną kawę i jedną herbatę. Kobieta przyniosła napoje i chwilę później podała nam miskę z orzeszkami. Od razu podała nam je do spróbowania czy dobre, tak, żeby nie można ich już oddać. Oczywiście kiedy przyszło do płacenia rachunku to okazało się, że kawa faktycznie kosztowała 20 000 VND. Herbata kosztowała już 40 000 VND. Natomiast 2 małe miseczki orzeszków kosztowały 120 000 VND…

Na skuterze można też przetransportować żywe kury Parasole bardzo dobrze chronią przed słońcem Market w Bac Ha Kolorowe stroje

Transport do Hanoi

Po opuszczeniu targu idziemy szukać autobusu jadącego do Hanoi. Okazuje się, ze nie ma bezpośrednich połączeń do Hanoi. Nie tylko z Bac Ha, ale nawet z Lao Cai. Najpierw musimy wrócić do Sa Pa i  tam przesiąść się na turystyczny autobus jadący do stolicy. Busiki odjeżdżają z głównego placu. Wsiadamy do jednego z pojazdów, który ma odjechać jako pierwszy i czekamy. Autobus zapełnia się powoli ludźmi, towarami i żywym inwentarzem. Gdy paczki przestają się mieścić, są jeszcze upychane przez okna. Na części pakunków siedzą ludzie. Na szczęście dość szybko ruszamy i dojeżdżamy do Lao Cai. Tam przesiadamy się na autobus jadący do Sa Pa. Jedziemy do górskiej miejscowości tylko po to, żeby wsiąść do autobusu sypialnianego i wrócić tą samą drogą do Lao Cai i dalej już do Hanoi…

Pożegnanie z Wietnamem

W Hanoi spędzamy dwa dni. Kręcimy się uliczkami turystycznej części miasta, zahaczając o kawiarnie i obserwując ruch na ulicach, który momentami jest naprawdę fascynujący. Szukamy też pamiątek i kawy.

Sprzedawca wiklinowych koszy Sprzedawczyni mioteł do zamiatania kurzu Handlarka z owocami na ulicy w Hanoi

Ostatniego dnia lokalnym, żółtym autobusem dostajemy się na lotnisko. Trasa zajmuje ponad godzinę. Wsiadamy do samolotu i tego samego dnia jesteśmy ponownie w naszym ulubionym Kuala Lumpur.

Powiązane posty