Przejdź do treści głównej

Waitomo i Kiwi House

Do Waitomo przyjeżdżamy po południu. Najpierw wykupujemy na kolejny dzień wycieczkę do jaskini, gdzie można obserwować świetliki. Z tego co się dowiedzieliśmy w informacji, to w okolicy znajduje się kilka jaskiń, ale wszystkie są własnością prywatną i można je zwiedzać tylko z wykupioną wycieczką. Oferty są różne, więc każdy znajdzie coś dla siebie. My decydujemy się na opcję zwiedzania 2 jaskiń, gdzie będziemy mogli zobaczyć formacje skalne i świetliki. Dodatkowym atutem są małe grupy – maksymalnie 12 osobowe. Ta przyjemność kosztuje nas jedynie 150$…

Resztę popołudnia spędzamy jeżdżąc po okolicy i odwiedzając okoliczne atrakcje. Musimy sobie wypełnić czas, aż do zapadnięcia zmroku. Później planujemy samodzielnie polować na świetliki w pobliskim lesie!

Najpierw jedziemy do Magnapohue Natural Bridge. Jest to miejsce, gdzie krótka ścieżka prowadzi nas wapiennym wąwozem, aż do skalnego łuku mającego wysokość 17 m. Nawis skalny naprawdę robi wrażenie. Po drodze mijamy ciekawy płot, na którym ułożone są buty (Shoes Fence). Na koniec jedziemy jeszcze do wodospadu Marakopa Falls. Wodospad jest całkiem spory. Jest położony w dolinie, więc jeśli chce się robi zdjęcia, warto tu być odpowiednio wcześnie.

Naturalny Most MangapohuePłot z butami

Wieczorem podjeżdżamy na parking obok zalesionego wąwozu, gdzie podobno można spotkać świetliki. Dla zainteresowanych szlak nazywa się Ruakuri Walk. Zostawiamy samochód i zaopatrzeni w latarki ruszamy przed siebie. Po krótkiej chwili zaczynamy dostrzegać świecące punkciki. Świetliki! Są praktycznie wszędzie. Niestety bardzo trudno je sfotografować. Ale za to możemy  spokojnie obserwować te interesujące stworzonka. W niektórych miejscach występują w naprawdę dużych ilościach, co wywiera na nas ogromne wrażenie. Niesamowicie wyglądają  też z gwiazdami w tle. Na trasie natykamy się na dwie jaskinie. W jednej widzimy sporo świetlików na suficie, a w dole w ciemności słyszymy szum rzeki.  Cała trasa jest zdecydowanie jednym z fajniejszych miejsc. I w dodatku całkowicie za darmo! Zaczynamy się tylko zastanawiać, czy wycieczka do jaskiń będzie warta wydanych pieniędzy?

Świetliki z gwiazdami w tleOpos

Zwiedzanie jaskiń Spellbound Waitomo Caves

Kolejnego dnia wracamy do miejsca zbiórki w Waiatomo. Zostajemy zapakowani do dwóch busów i jedziemy do pierwszej z jaskiń. Po drodze przewodnik opowiada nam różne ciekawostki o swoim kraju. Dowiadujemy się np. że obecne w Nowej Zelandii jest około 28 mln owiec,  a wcześniej było ich nawet 60-80 mln. Opowiada nam też o tym, że palmy zarastają wyspę i wypierają natywne drzewa.

Pierwsza ze zwiedzanych jaskiń jest „sucha”. Oglądamy stalaktyty, stalagmity, kolumny, jeziorka i słuchamy opowieści przewodnika. W jednym miejscu kości. Przewodnik tłumaczy, że są to szczątki przodka kozy, który spadł przez komin jaskini i zdechł. Spacer po jest przyjemny, ale jaskinie nie robi na nas dużego wrażenia. Prawda jest taka, że po Batu Caves w Malezji ciężko nas zadowolić:P

Przed wejściem do drugiej jaskini dostajemy kaski z latarkami. Początkowo widzimy pojedyncze światełka, a przewodnik tłumaczy nam jak się mamy zachowywać.

Wzrok może adaptować się do ciemności nawet 3h. Dlatego jak już wyłączycie czołówki, to nie powinniście ich włączać, aż do momentu, gdy będziemy szli w drogę powrotną. Na początku nie będziemy widzieć wielu świetlików, ale po jakimś czasie zobaczymy ich naprawdę dużo.

Dowiadujemy się też kilku rzeczy o świetlikach. Obserwując z bliska sklepienie jaskini, zauważamy zwisające w dół, delikatne nitki. Okazuje się, że świetlik zwabia swoje ofiary za pomocą światła, po czym łapie je w jedwabną nić. Zaplątane owady nie mogą się wydostać i stają się pokarmem dla larwy. Po jakimś czasie przepoczwarza się ona w kokon, a później w postać dorosłą, która jest podobna do komara. W tym stadium żyje krótko, gdyż nie ma otworu gębowego i nie może pobierać pożywienia.

Po przyglądnięciu się świetlikom z bliska gasimy czołówki i ruszamy w głąb jaskini. Po jakimś czasie dochodzimy do miejsca, gdzie zacumowana jest łódka. Wsiadamy i przez ok 15 min pływamy w tunelu, obserwując rozświetlone sklepienie. Świeci podobno około 6000 osobników, a w całej jaskini jest ponoć około 30000 tych stworzonek. Warto też dodać, że pod koniec wycieczki łódką przewodnik pozwala nam na zrobienie zdjęcia (w niektórych jaskiniach jest o zabronione). Niestety, robienie zdjęcia w ciemnej jaskini, bez statywu i na bujającej się łódce graniczy niemal z cudem.  Zdjęcie nie oddaje sklepienia jaskini, które w rzeczywistości wyglądało niesamowicie z setkami świecących robaczków.

Świetliki w jaskini Spellbound

Dom Kiwi

Od jakiegoś czasu bardzo chcieliśmy zobaczyć kiwi. Już w kilku miejscach widzieliśmy tabliczki informujące, że nie wolno puszczać samodzielnie psów ze względu na te ptaki. Dowiedzieliśmy się również, że spotkanie ich na wolności graniczy z cudem – w ciągu dnia śpią w głębokich norach, aktywne są tylko w nocy. Wobec tego nie pozostaje nam nic innego, jak wybrać się do jednego z parków, gdzie można zobaczyć różne gatunki ptaków.

Kerearea podczas kąpieli

Dzień wcześniej zatrzymaliśmy się na campingu w miasteczku Otorohanga. Jest to camping przynależący do Kiwi House, co daje nam 10% zniżki na wejście do ogrodu zoologicznego (płacimy 43.2$ za dwie osoby). Oprócz tytułowego kiwi, można tu też zobaczyć wiele innych ptaków, w tym papugi Kea i Kaka, które również występują tylko w Nowej Zelandii. Znajduje się tu również tuatara – gad przypominający jaszczurkę, który jest podobno żywym dinozaurem 🙂

Tuatara - żyjacy dinozaur

Naszym pierwszym punktem programu jest tzw. nocny dom. Jest to pomieszczenie, gdzie w ciągu dnia jest ciemno, więc można obserwować aktywność kiwi. Na początku nic nie widać, ale gdy wzrok się przyzwyczaja do ciemności można wypatrzyć ciemny kształt szybko poruszający się za szybą. Po jakimś czasie można rozróżnić nawet więcej szczegółów. Kiwi jest cudne!

Kiwi

W czasie zwiedzania można również wybrać się na pokaz karmienia ptaków (kiwi, papugi Kea i Kaka). Za każdym razem można się czegoś dowiedzieć na temat tych endemicznych gatunków. Dla najmłodszych organizowany jest również pokaz karmienia małych, kolorowych papużek – kakariki, w którym uczestniczą zwiedzający.

Kakariki

Powiązane posty

Powrót do góry strony