Przejdź do treści głównej

Swakopmund i zachodnie wybrzeże Namibii

Kolejnym punktem na mapie Namibii są atrakcje rozsiane na zachodnim wybrzeżu. W planach mamy odwiedzenie miast Walvis Bay i Swakopmund. Następnie przejazd na Przylądek Krzyża – miejsca gdzie znajduje się jedna z największych kolonii uchatek na świecie.

Przyjazd do Swakopmund

Z okolicy parku narodowego Namib-Naukluft jedziemy w stronę wybrzeża. Krótko przed wjazdem do nadmorskiej miejscowości Walvis Bay na drodze pojawia się asfalt. Jaka to miła odmiana! Droga między Walvis Bay i Swakopmund też jest asfaltowa. Również ruch samochodowy jest dużo większy niż w innych miejscach kraju. Nawet pogoda jest jakaś taka nietypowa – jest chłodno, w pewnym momencie pojawia się mgła. Normalnie, inny świat! Gdyby ktoś zapytał, to w ogóle nie przypomina to Afryki🤔

Perlica spotkana w Swakopmund

Na parkingu pod naszym apartamentem w Swakopmund napotykamy stado perlic. Podobno nie są zbyt mądre i często zdarzają się wypadki samochodowe z ich udziałem, więc należy na nie uważać. Gdy wysiadamy z samochodu, żeby je przegonić z miejsca parkingowego, to zamiast się przestraszyć, wszystkie biegną w naszym kierunku. Na szczęście szybko się nudzą i możemy spokojnie zaparkować 🙂

Na recepcji rezerwujemy na kolejny dzień wycieczkę w poszukiwaniu pustynnej piątki. Decydujemy się na skorzystanie z oferty firmy Charly’s Desert Tours. Cena to 650 NAD od osoby.

Wieczorem idziemy na kolację do restauracji Tug. Jedzenie bardzo dobre, miła i elegancka obsługa.

Wycieczka na wydmy w okolicy Swakopmund

Rano o 8:30 podjeżdża po nas nasz przewodnik. Po zebraniu kilku osób jedziemy w stronę znajdujących się za miastem wydm. Tam poznajemy resztę grupy z drugiego samochodu. Następuje wprowadzenie – informacje o Namibii, pustyniach, Swakopmund itp.

Wydmy w okolicy Swakopmund

Dowiadujemy się, że w Namibii jest wiele podziemnych rzek, z których ludność bierze wodę. Miasta nie są przystosowane do dużych opadów, które tu zwykle nie występują. Dlatego wszelkie zmiany klimatyczne są mocno odczuwalne. W okolicy Swakopmund często występuje mgła, z której zwierzęta i rośliny nauczyły się pozyskiwać wilgoć, ale deszcz należy do rzadkości. A kiedy w okolicy zdarzyły się większe opady deszczu ludzie musieli wypompowywać wodę z piwnic.

Po dość długim opowiadaniu wsiadamy do terenowych samochodów i ruszamy w kierunku wydm. Kiedy wysiadamy, jeden z przewodników idzie szukać czegoś interesującego, natomiast drugi zostaje z nami zasypując nas różnymi ciekawostkami.

Po chwili drugi przewodnik przywołuje nas do siebie. Okazuje się, że znalazł pierwszego mieszkańca okolicznych wydm! Jest nim beznoga jaszczurka (Fitzsimons Burrowing Skink). Poruszając się pod piaskiem zostawia za sobą charakterystyczny ślad. Ma czarny ogon, który podobno gubi, gdy czuje się zaatakowana. Po włożeniu jej do piasku szybko się zakopuje i po prostu płynie pod piaskiem😊 

Pustynna piątka

Do pustynnej piątki zaliczają się:

  • kameleon namaqua
  • gekon palmato
  • żmija karłowata
  • pająk biała dama
  • jaszczurka stepniarka piaskonurek.

Samodzielnie ciężko byłoby je znaleźć, ale mając doświadczonego przewodnika mamy dużą szansę na bliskie spotkanie i pogłębienie swojej wiedzy przyrodniczej. Nam w czasie wycieczki nie udaje się znaleźć jedynie kameleona.

Biała dama

Przewodnik pokazuje nam norkę białej damy. To bardzo interesujący gatunek, którego nazywa się tańczącym pająkiem. Samica mieszka w komorze, do której prowadzi wyścielony jedwabną nicią tunel, zakończony wieczkiem. Pod nim, w nocy, pająk czeka na swoje ofiary. Tunel może mieć nawet 50cm długości! Podobno kiedyś przewodnicy wykopywali te pająki, ale potem okazało się, że marnowały one za dużo energii na ponowne wkopanie się do norki i często umierały. Dlatego teraz przewodnik odgrzebuje nam tylko wieczko i pokazuje kawałek tunelu, resztę musimy sobie wyobrazić sami 🙂

Głównym zagrożeniem dla tego pająka jest osa pustynna. Jest to jadowity gatunek, więc jeśli uda mu się ją ugryźć, to osa ginie. Ale jeżeli osa ugryzie pająka, ten jest sparaliżowany, a osa składa w nim jajeczka, z których wyklują się larwy i zjedzą pająka żywcem. Dość nieciekawa śmierć😨. Dlatego będąc na wydmie pająk najczęściej ucieka – zwija się w kulkę i turla się w dół. Wtedy osa nie jest w stanie go dogonić.

Żmija karłowata

Po prezentacji pajęczego domku przychodzi czas na żmiję karłowatą. Porusza się bokiem, jest całkiem szybka. W czasie polowania zakopuje się praktycznie cała w piasku. Na powierzchni widać tylko oczy i czarną końcówkę ogona, którą rusza udając robaka. Czeka aż ofiara się zbliży, po czym atakuje. Kolejna ciekawostka – węże prawie nigdy nie gonią człowieka, chyba, że chcą go przegonić, bo ten zbliżył się za bardzo do gniazda. A do domów wpełzają, żeby się zagrzać.

Na zdjęciu poniżej widać głównie czarną końcówkę ogona. Przyjrzyjcie się dobrze! Widać tam też oko żmii🧐

Żmija karłowata zagrzebana w piasku
Żmija karłowata
Żmija karłowata żyjąca na pustyni w okolicy Swakopmund

Stepniarka piaskonurek

Następnym mieszkańcem pustyni okazuje się być jaszczurka, stepniarka piaskonurek. W ramach prezentacji przewodnik bierze ją na rękę. Następnie poucza nas żeby stać w miejscu i się nie ruszać. Kładzie jaszczurkę na piasku, a my patrzymy jak znika pod samochodem. Chcąc ukryć się przed słońcem jaszczurka biegnie w stronę cienia.

Pustynna jaszczurka - stepniarka piaskonurek

Gekon palmato

Znajdujemy też gekona palmato. Jest to przeurocza jaszczurka, w zasadzie przezroczysta, z wyłupiastymi oczami bez powiek. Jest zwierzęciem nocnym i nie może przebywać na słońcu, dlatego po krótkiej prezentacji zostaje odstawiony z powrotem do wykopanej norki.

Gekon palmato
Gekon palmato na dłoni przewodnika

Zwiedzanie wydm

Po poszukiwaniu zwierzaków jedziemy w inne miejsce, gdzie czeka nas mały eksperyment. Nasz przewodnik wyciąga ogromny magnes i jeździ nim po piasku. Przyczepia się do niego dużo czarnych opiłków. Okazuje się, że jest to tlenek żelaza, który gromadzi się na wydmach w czasie gdy się starzeją. Odpowiada on za ciemnienie wydm. Widać je na zdjęciu na górze tego artykułu.

Zasypane przez piasek tory kolejowe w okolicy Swakopmund

Kawałek dalej natykamy się na tory kolejowe. Nieużywane, zniszczone i zasypane piaskiem. Okazuje się, że architekt przewidział wszystko, oprócz warunków klimatycznych. Tory cały czas były zasypywane przez piasek, więc nie nadawały się do użytku. Ostatecznie nowe torowisko powstało trochę dalej, tym razem uwzględniając już naturę 😊

W pobliżu znajduje się też miejsce, gdzie na piasku rozrzucone są kości koni. Po wojnie bardzo dużo tych zwierząt zostało porzuconych i lokalni mieszkańcy nie wiedzieli co z nimi zrobić. Nie byli pewni czy są chore czy nie. Gdyby były chore i wymieszaliby je ze zdrowymi końmi, te drugie mogłyby zachorować, a tego nie chcieli. Z tego powodu wezwano weterynarza, ale statek którym płynął zatonął, więc postanowiono wystrzelać wszystkie konie, a winę zrzucić na Niemców. Taka propaganda😔

Kości koni zabitych na pustyni

Wyjątkowi mieszkańcy pustyń – oryksy

Wizytówką namibijskiej pustyni są z pewnością oryksy. Żeby nie tracić wody potrafią przestać się pocić. Mogą podgrzać swój organizm do temperatury otoczenia – nawet do 46°C. Jednocześnie krew dopływająca do mózgu jest ochładzana przepływając przez sieć naczyń włosowatych w nozdrzach antylopy. Wieczorem oryksy wychodzą na szczyty wydm, żeby schłodzić organizm wystawiając się na wiejący tam wiatr. Oryksy mogą również zmieniać dietę w zależności od sezonu. Część ich pożywienia stanowi trująca roślina, mająca zdolność gromadzenia dużej ilości wody – wilczomlecz (Euphorbia damarana).

A tu wskazówka dla osób które zgubiły się na pustyni:

Za oryskem nie warto chodzić w poszukiwaniu wody, bo może on nie pić i nie sikać nawet kilka tygodni. Ale jak już sika, to lepiej nie być w pobliżu! Lepiej jest śledzić pawiana. Buszmeni mieli kiedyś pewną taktykę, kiedy nie umieli znaleźć wody. Łapali pawiana, przywiązywali go do słupka i czekali, aż mu się zachce pić. Wtedy go wypuszczali i podróżowali jego śladem, a pawian znajdywał wodę.

Flamingi w Walvis Bay

Po powrocie z wydm wracamy jeszcze do Walvis Bay, gdzie znajduje się laguna zamieszkała przez flamingi. Parkujemy przy nadbrzeżu i wybieramy się na spacer. Okolica wygląda na dość bogatą. Po jednej stronie ulicy duże, zadbane domy, po drugiej zatoka, w której stoją setki flamingów!

Domy przy nadbrzeżu w Walvis Bay
Stado flamingów
Flaming rozbiegający się przed lotem
Flaming
Flamingi brodzące w wodzie - zdjęcie czarnobiałe
Flamingi żyjące w okolicy Walvis Bay

Przylądek Krzyża – rezerwat uchatek

Kolejnego dnia opuszczamy Swakopmund. Robimy zapasy na najbliższe kilka dni i ruszamy w stronę Przylądka Krzyża. Jest to miejsce gdzie można zobaczyć ogromną kolonię uchatek.

W drodze do rezerwatu uchatek zatrzymujemy się jeszcze przy plaży, z której widać wystający z wody wrak statku. W okolicy kręci się dużo lokalnej ludności. Próbują oni sprzedać swoje wyroby turystom. Co ciekawe, chwalą się nam ułożonym przez siebie szkieletem człowieka ze zwierzęcych kości (a przynajmniej mamy taką nadzieję!). Nagabywani, dajemy im 2 butelki wody i szybko umykamy do samochodu.

Wrak statku

Po niezbyt długiej jeździe docieramy na Przylądek Krzyża. Wstęp do rezerwatu kosztuje nas 170 NAD za 2 osoby + samochód. Jedziemy na parking i wysiadamy z samochodu. Kompletnie nieprzygotowani. Zalewa nas fala smrodu. Zapach jest naprawdę intensywny i nieprzyjemny. Na miejscu spędzamy około pół godziny, ale nie udaje nam się całkowicie do niego przyzwyczaić. Jest on zasługą tysięcy uchatek znajdujących się wszędzie dookoła.

Mewa spacerująca pomiędzy uchatkami
Uchatki wylegujące się na plaży na Przylądku Krzyża
Uchatki żyjące w okolicy Przylądka Krzyża

Pomimo zapachu obserwowanie zwierząt jest naprawdę ciekawe. W około panuje straszny rozgardiasz. Kłótnie, przepychanki, walki o miejsce. Część młodych bawi się w wodzie. W oddali dostrzegamy klika trupów, na których ucztują ptaki. Dla turystów przygotowana jest specjalna kładka po której mogą się poruszać, są też ławki gdzie można usiąść. Mimo wszystko należy uważać, bo zarówno na ławkach jak i kładce można nadepnąć na wylegujące się morskie ssaki, a jak się takiemu nadepnie na odcisk to można zostać pogonionym 😉

Walczące uchatki, czyli awantura o miedzę ;)
Uchatki
Śpiące małe uchatki

My po powrocie do samochodu nieprzyjemny zapach czujemy jeszcze długo. Nie wiemy czy to śmierdzimy my czy samochód. Ale jest duża szansa, że i my i auto 😊

Powiązane wpisy

Powrót do góry strony